4 listopada 2010
Filed under: Wyjazdy i spotkania — Tagi: , , , — Ł.G.P @ 00:53

Niestety świadków wojny jest już coraz mniej,ci jednak którzy jeszcze żyją i mogliby coś opowiedzieć, to osoby, które albo zostały przesiedlone, albo nie są już w stanie o tym mówić, ponieważ zdrowie im na to nie pozwala. Dlatego coraz trudniej jest dotrzeć do tych, którzy jeszcze żyją i dobrze pamiętają czasy II wojny światowej, a przede wszystkim mają wiedzę na temat Zittwerke. Udało nam się jednak znaleźć pewną panią , która była niegdyś mieszkanką Bogatyni, i którą  poprosiliśmy o spotkanie. W zeszłym tygodniu udało nam się ją odwiedzić.

Ta dziewięćdziesięcioletnia pani, bardzo serdecznie nas przyjęła i ugościła. Opowiedziała nam swoją historię, jak w 1945 roku musiała opuścić swój rodzinny dom, nie mając możliwości zabrania ze sobą czegokolwiek i wyruszyła w podróż w nieznane. Udało jej się jednak powrócić do Zittau, dlatego też tak łatwo ją znaleźliśmy.
Podczas wizyty u tej starszej pani próbowaliśmy przede wszystkim dowiedzieć się czegoś na temat Zittwerke. Nazwa tego obiektu, a więc Zittwerke padła z ust tej staruszki zanim jeszcze ją o to zapytaliśmy, tak więc jest to miejsce autentyczne, o którym nie można było nie wspomnieć. Spotkanie to było dla nas bardzo ważne, ponieważ potwierdziło naszą wiedzę na temat tego obiektu. A zatem prawdą jest, że było to miejsce absolutnie tajemnicze i bardzo dobrze strzeżone przez SS i tylko niektórzy mieli do niego dostęp. Prawdą jest też, że produkowano tam części do samolotów i części ważne dla przemysłu zbrojeniowego. Dowodem na to były słyszane odgłosy silników samolotów.

Starsza pani powiedziała nam, że znała pewnego Żyda, który tam pracował, jednak wiedziała o nim i jego związku z Zittwerke tylko tyle, że bardzo się bał, bo za zdradzenie jakiejkolwiek tajemnicy groziły wysokie kary, nawet utrata życia. Nawet jak już wojna zbliżała się ku końcowi nie można było o tym mownic, ponieważ Gestapo od razu zamykało do więzienia. Zittwerke było tematem tabu jeszcze długo po wojnie. Aż do 1989 roku nie można było ani badać tego terenu, ani prowadzić tam jakichkolwiek prac poszukiwawczych. Potwierdziła się też nasza wiedza o tym, że więźniowie, którzy tam pracowali, przed końcem wojny z dnia na dzień nagle zniknęli. Zwłoki niektórych z nich zostały spalone w krematorium  w Zittau. Co stało się z resztą więźniów pozostaje do tej pory nieodkryta tajemnicą…

1 komentarz »

  1. Wszyscy(pozostali) więźniowie zostali zapędzeni do szybów-sztolni znajdujących się pod ziemią ,a następnie wejścia te zostały wysadzone i starannie zamaskowane,by tworzyły naturalny krajobraz.Tak szwabo-mordercy robili wszędzie,gdzie znajdowały się duże skupiska więźniów (także w kompleksie Riese,gdzie jednego dnia zapędzono i uśmiercono 15tys ludzi,co potwierdzone jest w dokumentacji obozu Gross-Rosen i wspomnieniach ówczesnego komendanta).Były to największe ofiary złożone dla ich bogów śmierci,jakim oddawali cześć gladiatorzy zakonu trupiej główki.Pozdrawiam serdecznie.Oby tajemnica wielkiej mogiły obozu i fabryki w Sieniawce prędko ujrzała światło dzienne.Pozdrawiam serdecznie.

    Komentarz by piotr gryszkut — 26 listopada 2012 @ 17:33

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Cała treść, znaki graficzne oraz zdjęcia zamieszczone na stronie są własnością Ł.G.P
Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zezwolenia Ł.G.P jest naruszaniem praw autorskich. stat4u seobog